Park Guell - czy warto? | Barcelona

Barcelona to jedno z miast, do których chętnie wróciłabym jeszcze raz - ma niepowtarzalny urok. Oczywiście miastem rządzą dzieła Antoniego Gaudíego.




BILETY

Kilkakrotnie, o różnych porach dnia i nocy próbowałam kupić bilety do Parku przez internet - chciałam uniknąć dodatkowych kolejek itp. Jednak za każdym razem wyskakiwał błąd - okazuje się, że często tak się dzieje, z powodu przeciążenia na stronie - także zainteresowanie jest ogromne. Nie wyobrażałam sobie być w Barcelonie i nie pójść do tego miejsca, dlatego na upartego postanowiłam, że bilety kupimy na miejscu. Po przybyciu - godzinę po otwarciu Parku, okazało się, że wszystkie bilety na dany dzień zostały wyprzedane! Dlatego trzeba było kupić je na dzień kolejny i to dopiero na wieczór - trochę nam to pokrzyżowało plany, ale mówi się trudno. Stwierdziłam, że nie odpuszczę! Przed wejściem są dwie normalne kasy biletowe oraz dwa automaty, więc jak odstoimy swoje w kolejce, to sam zakup idzie bardzo szybko. Wstęp kosztuje 8,50 €, czyli około 36 zł.


JAK DOTRZEĆ

Komunikacja miejska w Barcelonie jest bardzo rozwinięta, więc można tam dotrzeć na kilka sposobów. Oczywiście trasa zależy od miejsca, z którego wyruszycie, dlatego najłatwiej będzie poszukać najlepszej trasy w aplikacji Moovit (coś a la jakdojade). My wybraliśmy opcję metra do stacji Lesseps. Stamtąd mieliśmy jeszcze około 15 minut spaceru. Teren jest bardzo górzysty, więc przy sporych upałach wejście jest dość męczące - ale spokojnie, Hiszpanie uwielbiają ruchome schody w środku miasta, więc i takie po drodze spotkamy. Po przybyciu pod główne wejście, okazało się, że jest zamknięte z powodu remontów, jednak drogowskazy poprowadziły nas dalej - do bocznej bramy. Ogólnie okolica jest dość słabo oznaczona, jeśli chodzi o drogowskazy do parku, więc musimy polegać na nawigacji lub papierowej mapie - jak kto woli.

Jeśli mamy bilet zakupiony wcześniej, możemy także skorzystać z darmowego autobusu odjeżdżającego ze stacji metra Alfons X, bezpośrednio do parku.

Jeśli chodzi o parking - nie ma specjalnie wyznaczonych miejsc parkingowych, a teren jest bardzo górzysty, dlatego nawet na stronie Parku we wskazówkach, jest informacja, aby lepiej postawić na transport publiczny.


HISTORIA PARKU

Eusebi Güell powierzył Gaudiemu opracowanie planu budowy osiedla dla zamożnych rodzin. Güell chciał odtworzyć brytyjskie parki mieszkalne, dlatego nazwał je Park Güell - w języku angielskim. Gaudí chciał zachować tamtejszą roślinność: np. szarańczyn strąkowy, czy drzewa oliwne. Dodał od siebie rośliny śródziemnomorskie. W październiku 1900 r. rozpoczęto prace nad podziałem terenu, w styczniu 1903 r. zbudowano już dwa pawilony wejściowe, główne schody, schronienie, mosty oraz systemy odprowadzania wody. Do 1907 r. ukończono główną salę hypostylową, a w 1914 r. ukończona została słynna kafelkowa ławka.

Pierwszą osobą, która kupiła działkę w parku, w 1902 r., był przyjaciel Güella, prawnik Martí Trias i Domènech, który zlecił architektowi Juli Batllevell budowę jego willi.

W tym samym czasie wykonawcy robót - Josep Pardo i Casanovas, zbudowali domy pokazowe, zaprojektowane przez asystenta Gaudiego - Francesca Berenguera.


Sam Gaudí przeprowadził się tam w 1906 roku, razem z ojcem i siostrzenicą. Aktualnie dom Gaudiego przekształcony został w Muzeum. Wkrótce potem, w 1907 roku, Eusebi Güell przekształcił stary dwór, który był już tam, kiedy kupił działkę pod zabudowę, w swoją rezydencję.

Zakładano na początku, że zostanie tam wybudowanych 60 domów, a ostatecznie stanęły 2, dlatego Güell resztę terenu przeznaczył na organizacje imprez publicznych.

Eusebi Güell zmarł w swoim domu w 1918 r., a jego spadkobiercy zaoferowali park radzie miejskiej, która zgodziła się go kupić. Został uznany za zabytek artystyczny w 1969 roku, a w 1984 roku wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


ZWIEDZANIE

Zwiedzając park, praktycznie cały czas nas coś zachwyca - trzeba mieć oczy dookoła głowy. Najbardziej zjawiskowym miejscem jest oczywiście słynna ławeczka, wykonana z potłuczonej ceramiki - to ułożenie nazywa się trencadis. Ławka jest długa i kręta, ale tylko z niewielkiej części widać piękną panoramę Barcelony, trochę morza i oczywiście chatkę "z piernika". Aby zrobić sobie zdjęcie trzeba swoje odczekać, bo chętnych jest sporo.


Gdzie nie pójdziemy, tam coś nas zachwyci. Poniżej znajdują się schody z salamandrą, która do dziś jest jednym z głównych symboli Barcelony.


Warto spacerować wyznaczonymi dróżkami także poza główną częścią, ponieważ na każdym kroku będzie nas zachwycała natura - ogromne palmy, kaktusy, czy też aloesy.




Takiego miejsca nie da się zapomnieć, to obowiązkowe miejsce w stolicy Katalonii - warto swoje odczekać, niezależnie od kolejki. Dokładne zwiedzanie, prawie wszystkich zakamarków - oprócz Domu Gaudiego, bo była przerażająca kolejka, zajęło nam około 3 godziny.





Do zobaczenia na szlaku!

6 komentarzy:

  1. Cudownne widoki! Zazdroszczę 😍🤩

    OdpowiedzUsuń
  2. Barcelona to moje wielkie marzenie, Twój wpis mnie tylko w tym utwierdził

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakim cudem nie wiedziałam o tak pięknym miejscu? Dziękuję za ten artykuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow jakie cudowne miejsce aż miło popatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahhh, Barcelona - jedno z podróżniczych marzeń :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Za tydzien wybieram się do Tunezji. Znacie jakieś sklepy, w których można kupic okulary przeciwsłoneczne.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2019 Kierunek świata | blog podróżniczy , Blogger